.

. |
Klik
Mysz laboratoryjna,
u mnie
26.06.05 - 28.07.06.
Myszek o spokojnym
charakterze.
Lubił wspinaczkę, jedzonko oraz myć brata. |
|
|
| . |
.
. |
Bundz
Mysz laboratoryjna,
u mnie 26.06.05
- 30.04.07.
Brat
Klika, jest bardzo ruchliwy,
jednak jest myszką o małym rozumku.
Wyznaje zasadę "trawka po drugiej
stronie płotu zawsze zieleńsza". |
|
|
| . |
.
. |
Szaber
"Maja"
Mysz laboratoryjna,
u mnie 29.03.07
- 04.04.07.
Malutki,
długowłosy, trójkolorowy myszek.
Uwielbiał ruch i jedzenie.
Niestety nie udało się go wyleczyć. |
|
|
|
. |
.

. |
Rabacja
Mysz laboratoryjna,
u mnie od 06.04.07.
Kaskaderka,
kupiona w sklepie jako "japonka".
Uwielbia bieganie w kołowrotku,
spanie w kołowrotku i jedzenie w kołowrotku. |
|
|
| . |
.
. |
Dulka
DULCYNEA Mohanah
Mysz rasowa,
long hair satin astrex siamese seal point
ur. 17.04.07, u mnie od
02.06.07.
Wielka
fanka kołowrotków,
do tego potrafi w nich
biegać bardzo szybko. |
|
|
|
. |
.

. |
Demolka
DEMOLKA From MouseHouse
Mysz rasowa, short hair black tan banded
ur. 16.04.07, u mnie od
02.06.07.
Zwinna
i ciekawska,
jednak traktuje obcych z rezerwą. |
|
|
|
. |
PIERWSZY DZIEŃ
26. 06. 05
Dzisiaj po południu udałam się
po moich nowych lokatorów. Przygotowałam się do przyjęcia ich do
mojego domu w teorii, a także wymyśliłam odpowiednie miejsce na
akwarium. Myszki zamieszkały w moim pokoju. jest ich dwie, początkowo
miała być jedna, oferowana przez właścicielkę. Jednak doszłam do
wniosku, że będzie bardzo samotna i spytałam, czy ma może braciszka
i okazało się, że tak, i że mogę jego również wziąć. Myszka, która
miała pierwsza zamieszkać u mnie nazwana została Klik, jest on
popielatą myszką o ciemnym pyszczku i kuperku Druga z nich, Bundz, ma
brązowo-szare futerko z nieco jaśniejszym brzuszkiem, który ma z
czasem pojaśnieć. Przekonamy się o tym. Ich domem miało być
akwarium, które dostałam razem z nimi, jednak uznałam, że lepiej jak
najszybciej kupić klatkę. Myszki spędziły noc w akwarium, jednak cały
czas żyłam w stresie, a to czy nie jest im za duszno, a to czy nie
uciekną, a to czy nie będą toczyć walk. Podobno są braćmi i na
razie żyją w zgodzie, widać, że to Klik dominuje, bo to on śpi w
najlepszej rolce papieru.
MYSIE MIESZKANIE
27. 06. 05
Od rana zwiedzałam sklepy w
poszukiwaniu odpowiedniej klatki dla myszek, wreszcie, przy okazji
odebrania świadectwa maturalnego, zajrzałam do "Kakadu" w
"Arkadii", tam udało mi się kupić klatkę. Niedługo po
przywiezieniu nowego mysiego mieszkania, myszki zostały do niego
eksmitowane. Tego dnia, już trochę oswoiły się ze zmianą otoczenia
i były dużo żywsze. A Klik za nic nie chciał wejść do klatki.
Koniec końców jednak klatka im się bardzo spodobała. Poznałam już
lepiej charaktery moich myszek. Klik jest ostrożnym intelektualistą,
zaś Bundz posługuje się siła, a nie rozumem, udaje odważnego,
jednak jako pierwszy ucieka. Klik w nowych miejsca jest bardziej ostrożny,
woli przeczekać. Obecnie trudno mi określić, która z myszek dominuje,
czasem mi się wydaje, że jednak Bundz, to on zajmuje kołowrotek,
prowokuje bójki. Jednak może jednak Klik jest spokojnym "szefem",
który toleruje jego wybryki, a kołowrotek zdobywa sprytem. Kiedy Bundz
wychodzi na chwile z kołowrotka wskakuje do niego i biegnie tak szybko,
że Bundz nie może wyjść. Czasem myszki biegają razem, jednak rzadko
udaje im się biec w tym samym kierunku. Bardzo spodobało mi się jak
myszki się pożywiały i Bundz znalazł szczególnie dobre ziarenko słonecznika,
kiedy Klik chciał mu je zabrać odepchnął go łapką, to zachowanie
bardzo mi przypominało ludzkie.
OSWAJANIE
28. 06. 05
Zgodnie z poradą przeczytaną
na jednej ze stron internetowych, postanowiłam oswoić myszki w wannie.
Włożyłam całą klatkę do wanny i zdjęłam górę. Myszki okazały
się jednak niechętne do wychodzenia na zewnątrz, zajęły się swoimi
sprawami. Co do mojej osoby, to uciekły przed moją ręką znajdującą
się w ich klatce, mimo że trzymałam w niej ser żółty. Wystarczy,
że napotkały ją, obwąchiwały i odbiegały w popłochu, udało mi się
jedynie pogłaskać chwilę zadek Bundza, podczas gdy reszta znajdowała
się w rurce po papierze toaletowym. Wieczorem podczas robienia kolacji
poczęstowałam myszki kawałkiem mojej bułki z ziarnem. Na początku
zainteresował się nią Bundz, ale najbardziej uroczo wyglądał jedząc
ją Klik. Siedział w rolce papieru, wychylał się z niej, odłamywał
ząbkami kawałek bułki, brał do raczek i następnie zjadał.
OSWAJANIE, DZIEŃ DRUGI
29. 06. 05
W klatce myszek jest już trochę
możliwości, jeśli chodzi o zajęcie wolnego czasu. Jest tam oczywiście
kołowrotek, a dokładnie JoggingBall firmy Adori, jest to oczywiście
ulubiona zabawka myszek. Oprócz tego gałązka jabłoni, sznureczek
zwisający z sufitu klaki, i oczywiście szczebelki mieszkanka, które
można obgryzać. Jutro myszki dostaną również kolbę to obgryzania.
Dziś po raz drugi zaniosłam klatkę do wanny, dziś postanowiłam ośmielić
trochę myszki, w chwili kiedy obie znalazły się w rolce papieru, przełożyłam
ją poza klatkę, do wanny. Bundz postanowił od razu wrócić do klatki,
natomiast Klik, po długim oczekiwaniu zaczął się powoli wynurzać z
swojego ukrycia, następnie chował się, i po chwili coraz bardziej się
wychylał. W końcu wyszedł, obszedł część klatki i wrócił do
niej. To by było na tyle na dziś. Myszki wciąż przede mną uciekały,
jednak mogłam trochę dotknąć ich kuperków. Poznałam trochę lepiej
ich charaktery, obserwując zachowania w wannie.
OSWAJANIE, DZIEŃ TRZECI
- PRZEŁOM
30. 06. 05
Dziś myszki dostały kolbę
firmy VitaPol, o smaku miodowym. zobaczymy jak im będzie smakowała. Większość
z kolb, które oglądałam miało wściekłe kolory, bardzo mnie to
zraziło. Po powrocie do domu znów umieściłam klatkę w wannie, przy
tej okazji, żeby nie stresować potem myszek, zamontowałam w klatce
kolbę, zmieniłam wodę oraz nasypałam ziaren do miski, gdyż jak co
noc, miska wylądowała podłodze klatki, a ziarenka zostały rozsypane.
Tego dnia, jak zwykle wyjęłam z klatki kołowrotek i inne tego typu
przedmioty, ale wpadłam też na pomysł, aby rolki, które są
schronieniem myszek, przez co nie usuwałam ich wcześniej, wyjąć i położyć
w wannie. O dziwo podziałało. Myszki od razu zachęciły się do wyjścia,
odwiedziły swoje domki, wróciły do klatki, po czym ruszyły znów na
zwiedzanie wanny. Mam wrażenie, że jest już dużo lepiej, gdyż nie
uciekały tak przede mną, nawet dały mi się trochę głaskać, jednak
o wchodzeniu na ręce nie ma na razie mowy. Mam nadzieję, że i do tego
dojdziemy.
OSWAJANIE, DZIEŃ
CZWARTY - MYSZ NA RĘCE
01. 07. 05
Dziś to już na prawdę przełomowy
dzień, podczas sesji w wannie udało mi się dwa razy mieć klika na ręce.
Trochę brutalnie, bo wzięłam rurkę do której wlazł i po długich
przemyśleniach wszedł mi na rękę kuperkiem, wczoraj to się nie udało.
Ale i tak uważam ten sposób za lepszy niż stresowanie go łapaniem,
potem i do tego dojdę, jak/jeśli mi zaufa. Co do Bundza, to nawet nie
uznał za stosowne opuszczenia kuwety. Zrobił to tylko na chwilę, po
czym wrócił do swojego mieszkania. Za to dawał mi się głaskać po
kuperku, jednak nie był z tego chyba zbytnio zadowolony.
OSWAJANIE, DZIEŃ PIĄTY
- BUNDZ SIĘ DO MNIE PRZEKONUJE
02. 07. 05
Wreszcie udało mi się wziąć
Bundza na ręce, za to Klika trzymałam na nich dwa razy tego dnia.
Oczywiście nie wchodzą na ręce same, tzn. nie z kuwety, tylko z
trzymanej przeze mnie rolki papieru. Mają mały wybór. Kolba którą
powiesiłam im dwa dni temu jest już w jednaj trzeciej zjedzona, myślę,
że "miodowa" to dobry wybór.
POIDŁO
05. 07. 05
Wciąż męczę myszki
oswajaniem i wciąż są postępy, upłynie jednak trochę czasu zanim
do końca mi zaufają. Tym czasem postanowiłam im kupić poidełko na
wodę. Miska jest zbyt kłopotliwa. Myszy zrzucają ją, a także załatwiają
się do niej, a picie zanieczyszczonej wody lub jej brak może się odbić
na ich zdrowiu. Wydaje mi się, że myszy nie korzystały do tej pory z
poidełek ale chcę spróbować może się przyzwyczają.
KORZYSTANIE Z POIDŁA
08. 07. 05
Ponieważ bałam się, że
myszki mogą nie zorientować się jak korzystać z poidła pozostawiłam
im też miskę na wszelki wypadek, żeby mieć pewność, że nic się
nie stanie. Liczyłam, że jeśli będą pić z poidła, kiedyś to
zaobserwuję i będę mogła usunąć miskę. Dziś mi się udało.
Zobaczyłam jak Klik pije, a kilka godzin potem Bundz. Bardzo się
ucieszyłam, że jednak się udało. Myszki wyglądają bardzo fajnie w
czasie picia, podtrzymują łapką rurkę. Widziałam też jak Bundz
korzystał z poidła wyciągając się do niego, podczas, gdy siedział
w kołowrotku.
MYSI DOM
10. 07. 05
Udało mi się wreszcie znaleźć
odpowiedni dom dla moich myszek. Wszystkie które do tej pory oglądałam
były albo brzydkie albo plastikowe albo miały dno. No, ale w końcu
dziś kupiłam kawałek piaskowca z otworem na dole, bez spodu. Myszkom
bardzo się spodobał, mieszczą się w nim bez problemu, choć na początku
chyba się kłóciły, kto ma tam mieszkać. O dziwo Bundz pierwszy
wszedł do domku, Klik go oglądał, spróbował wejść ale zrezygnował.
Teraz wygląda to tak jakby mieszkały pod piętką chleba. Jesteśmy
bardzo zadowoleni z tego domku, tylko klatka zrobiła się jakaś ciężka.
Aha, muszę pamiętać, żeby nosząc klatkę trzymać ją za kuwetę,
bo może być nieszczęście.
.
CHOROBA BUNDZA
12. 12. 05
W połowie listopada okazało
się, że Bundz ma coś nie tak z oczkiem, po wizycie u weta okazało się,
że to wrzód na spojówce. Na jego oku znajdowała się mała krostka,
a reszta oka była zamglona. Musiał dostawać leki osiem razy dziennie,
cztery razy antybiotyk i cztery razy żel. Powadanie leku było bardzo
trudne i nie wiadomo było czy skuteczne, baliśmy się najgorszego. Już
się martwiłam, co by Klik zrobił, gdyby Bundza zabrakło, gdyż
myszki są ze sobą bardzo związane. Myszek miał brać leki dziesięć
dni, po czym zgłosić się do weterynarza. Na szczęście wszystko skończyło
się dobrze.
.
PRZEPROWADZKA
29. 12. 05
Myszki zamieniły się na
klatki z chomikiem. Teraz on zamieszkuje ich Miki/Myszkę kwadratową, a
one przeniosły się do Duny, która jest ponad dwa razy większa. Na pięterku
znajdują się miski na jedzenie i wodę (niedługo planuję zakupić
pojnik do Duny), pod nim domek, a w drugim rogu JoggingBall. Do tego w
klatce znajduje się jeszcze gałązka i patyczki po kolbach do
wspinania. Teraz, kiedy myszki mają tyle miejsca w klatce mam ochotę
nakupić im dużo zabawek, tylko muszę się zastanowić jakie.
ŚMIERĆ KLIKA
29. 07. 06 Wczoraj odszedł
Klik. Do końca nie wiadomo czemu się to stało. Wieczorem stał się
bardzo osowiały, odszedł o 23:30.
OSESKI ZE STAJNI
07. 12. 06 Na
początku listopada pomagałam w odchowaniu czterech osesków.
Maluchy myszy domowej zostały znalezione podczas
czyszczenia skrzynki w stajni. Trafiły do mnie 3
listopada. Trzeba było je karmić co około dwie godziny
oraz pilnować aby nie zmarzly, ale też żeby się nie
przegrzały. Niestety trzy zmarły nocą z 5 na 6, a
kolejny na wieczór. Od momentu znalezienia maluchy były
już większe i porośnięte futerkiem, jednak wciąż miały
zamknięte oczy. Prawdopodobnie matka przekazała im jakiś
wirus, do tego najpewniej był upiśledzione, jako że był
ot bardzo puźny miot.Przeżyły około tygodnia, zmiarły
w wieku 11, 12 dni.
CHOROBA BUNDZA
18. 03. 07 Bundz
od jakiegoś czasu choruje na grzybice. Jest już dość
wiekową myszką, więc jego odporność nie jest wysoka.
Około dwa tygodnie temu odkryłam też u niego guza. Rośnie
on dość szybko. U myszki w tym wieku nie zdecydowaliśmy
się na operację, póki co bierze leki na odporność.
NOWY MYSZEK
29. 03. 07 Dziś
trafiła do mnie nowa myszka. Jest to chłopiec znaleziony
na Allegro. Młoda myszka, o dłuższym włosie w trzech
kolorach. Przyjechał do mnie
w Wrocławia, gdize mieszkał do tej pory. Na razie nie ma
imienia, poz tym które posiadał kiedy był uważany, w
poprzednim domu, za dziewczynkę.
SZABEREK
30. 03. 07 Myszka
dostała imię Szaber. Jest ruchliwy i chętnie je.
Katarek i zaropiałe oczka zaniepokoiły mnie, więc udaliśmy
się do weterynarza. Okazuje się, że Szamber ma
zapalenie płuc. Choruje już od jakiegoś czasu, jeszcze
jak był u poprzedniej właścicielki. Choroba jest bardzo
ciężka. Na razie dostaje antybiotyk i witaminę C. Widać,
że nigdy nie był u lekarza, bo nie wiedział na czym
polega zastrzyk i że należy uciekać (szybko jednak pojął
o co chodzi).
ŚMIERĆ SZABERA
04. 04. 07 Niestety
mimo leków i wyzyt u weterynarza kiedy tylko było gorzej
myszek nie przetwał choroby. Biedak umarł z drodze od
weterynarza. Był wyjątkową, kochaną myszką, a mimo to
nie dane mu było mieć długiego, spokojnego życia w
jednym domu.
RABACJA
09. 04. 07 Szóstego
kwietnia udałam się do sklepu zoologicznego Kakadu po
myszkę-samiczkę. Akurat była dostawa zwierzątek i duży
wybór. Dopiero po dłuższej chwili jednak wyłoniła się
z domku myszka którą znałam za „tą właściwą”.
Malutka aguti wcisnęła się między szybę a domek, skąd
została wyciągnięta przez sprzedawczynię. Ta sprawdziła
jeszcze płeć dla pewności, a ja po niej, mimo, że w
Kakadu samiczki i samczyki są już oddzielone. W domu
samiczka okazała się bardzo żywa oraz bardzo chętna do
skoków. Potrafi np. skoczył z kołowrotka prosto do
miski. Przeważnie jej się te akrobacje udają, ale nie
zawsze. Oswajanie Rabacji rozpoczęłam jeszcze tego
samego dnia, gdyż mysia jest jedną z dzikszych. Nie jest
na szczęście skora do gryzienia, ale skacze wzięta w ręce.
W związku z tym, że włożona z klatką do wanny
kompletnie się mną nie interesuje zabrałam jej klatkę
i dałam do zrozumienia, że jedyna droga z wanny wiedzie
po moich rękach. W końcu pogodziła się z tym i trochę
po mnie pochodziła, jednak nie była z tego powodu szczęśliwa.
Następnego dnia stwierdziłam że wygodniej jest siedzieć
w wannie z myszką. Rabację głównie interesowały moje
nogi, a raczej możliwość wejścia na nie i skoczenia z
nich poza wannę. Dla oswojenia myszki z moją osobą
stawiam ją też na biurku i zajmuje się swoimi zajęciami,
żeby mogła zobaczyć, że nie próbuję jej upolować,
tylko żyję sobie obok. Na razie trudno powiedzieć czy
oswajanie coś daje – zobaczymy.
PIERWSZE SUKCESY
10. 04. 07 Mysia
jest u mnie cztery dni i widać, że oswajanie idzie w
dobrym kierunku. Pierwszego dnia Rabacja była dziką, skłonną
do ucieczek myszką, gdziś już nie wyślizguje się tak
szybko i chętnie z rąk. Wcześniej była gotowa skoczyć
z każdej wysokości byle uciec, dziś już spokojniej
zwiedzała mój swetrer.
|
Ja i moje myszki
jesteśmy
|
|
|
|