Mysz czy nie mysz?

Obserwując reakcje różnych ludzi na widok "myszy" w domu, miejscu pracy czy środowisku naturalnym, zauważyłem jedną prawidłowość - na widok małego stworzenia na czterech łapkach, z dłuższym ogonem, sierścią o różnych odcieniach szarości, zdecydowana większość reaguje podobnie - "Ooo, mysz!" lub "Aaaaa, mysz!"

Ale przyjrzyjmy się sprawie dokładniej - czy rzeczywiście to mysz jest przyczyną wydobywania z gardła takiego okrzyku? Może niektórzy stwierdzą, że tak, przecież najwięcej gatunków tych gryzoni występuje pospolicie. Możemy spotkać je często np. na wycieczce terenowej w gęstych lasach lub w różnego rodzaju zakrzewieniach, gdzie mają swoje kryjówki. Mogą to być cztery gatunki należące do myszowatych: mysz domowa Mus musculus, mysz leśna Apodemus flavicolis, mysz polna Apodemus agrarius, mysz zaroślowa Apodemus sylvaticus oraz inne gryzonie: nornik zwyczajny Microtus arvalis, częściej zwany polnikiem, nornik bury Microtus agrestis oraz zwierzątko, do którego osobiście czuję największą sympatię - nornica ruda Clethrinomys glareolus. Pytanie następne: czy mysz, która złapała się w domową pułapkę to rzeczywiście "ta" mysz, którą mamy na myśli?

Przy odrobinie szczęścia prawdopodobieństwo "bezpośredniego" kontaktu z ww. zwierzętami jest możliwe. Przypomnijmy krótko, gdzie możemy liczyć na spotkanie z tymi "budzącymi postrach" stworzeniami. Większość z nich występuje w lasach - zarówno liściastych jak i iglastych o bogatym runie. Roślinność runa stanowi przez dłuższy okres czasu główny pokarm tych zwierząt. Gryzonie obserwować można także w większych skupiskach różnego rodzaju zarośli, parkach oraz żywopłotach. Przebywając w tych środowiskach możemy liczyć m.in. na spotkanie z myszą leśną, myszą zaroślową, nornikiem burym, nornicą rudą i myszą polną, - chociaż nazwa gatunkowa tego zwierzęcia sugeruje inne środowisko występowania.

Rozległe, otwarte agrocenozy, takie jak np. pola uprawne, łąki oraz tereny zaliczane do nieużytków rolnych zamieszkuje głównie nornik zwyczajny. Jego nazwa zwyczajowa - polnik - pochodzi właśnie od miejsca, gdzie występuje najczęściej. Poza tym możemy tu spotkać mysz polną. Zdarza się również, że zajrzy tutaj na śniadanie lub szybki obiad mysz leśna. Tereny otwarte w okresie późnej wiosny i lata, gdy występuje na nich obfitość pokarmu w postaci upraw, są także środowiskiem występowania myszy domowej.

Pozostaje jeszcze jedno miejsce występowania gryzoni - siedziby ludzkie, gdzie najwięksi domatorzy, ograniczający swój kontakt z szeroko pojętą naturą do minimum, mogą lepiej poznać te sympatyczne zwierzątka. Najczęściej mamy do czynienia z myszą domową Może to być zarówno forma Mus musculus domesticus, która na stałe jest związana z domostwami oraz z formą Mus musculus - bardziej dziką, która zasiedla domy późną jesienią szukając miejsc do przezimowania. Mysz zaroślowa i mysz polna także poszukują w siedzibach ludzkich pokarmu i schronienia. Zwierzęta te są najczęstszymi ofiarami zastawianych przez ludzi pułapek. Ktoś może stwierdzić: dobrze, wiem gdzie mogę spotkać gryzonie, ale nadal nie wiem, z jakim gatunkiem mam do czynienia. Nic prostszego, większość z nich można rozpoznać bez łapania i mierzenia zwierzęcia, po pewnych, łatwych do zauważenia, charakterystycznych cechach, np. po ubarwieniu i długości ogona.

Już pierwszy rzut oka na naszą "mysz", a dokładniej na jej ogon pozwoli określić, do jakiej rodziny można ją zaliczyć. Krótkie ogony, osiągające długość od 4 cm do 5 cm są charakterystyczne dla nornikowatych. Należą tu wspomniane wcześniej norniki: bury i zwyczajny oraz nornica ruda. Gryzonie, których ogon osiąga długość od 7 do 12 cm to gatunki z rodziny myszowatych. Zajmijmy się najpierw myszami. Jeżeli obserwowane przez nas zwierzę posiada na podgardlu żółty pas lub żółtą plamę przechodzącą z piersi na podgardle, to niewątpliwie mamy do czynienia z myszą leśną. Cechą charakterystyczną tego gatunku jest również śnieżnobiały spód wyraźnie odcinający się od reszty ciała. Zwierzę to charakteryzuje się także posiadaniem dużych uszu, co jest dodatkową cechą pomocniczą przy jego oznaczaniu.

Jasna plama, mniejsza niż u myszy leśnej oraz przechodzenie żółtobrunatnej barwy grzbietu w jasny brzuch, jest cechą ubarwienia myszy zaroślowej. Jednak jej odróżnienie od młodej myszy leśnej, ubarwionej niemal identycznie, jest prawie niemożliwe. Mysz polną łatwo jest rozpoznać po czarnej smudze na grzbiecie. Przy czym w okresie lata barwa grzbietu jest rudobrązowa a szarobrązowa zimą. W przypadku myszy domowej wyróżnia się dwie formy barwne: brązowoszarą, szarobrązową lub piaskową formę dziką oraz szaro ubarwioną formę domową.

Trudniej jest odróżnić od siebie dwa wymienione wyżej gatunki norników. Ze względu na swoje szarobrązowe lub piaskowobrązowe ubarwienie są one najczęściej mylone z myszą domową. Pomocne w ich rozpoznaniu może być środowisko występowania. Jeżeli jesteśmy na terenach użytkowanych rolniczo to przypuszczalnie spotkane przez nas zwierzę będzie nornikiem, i to prawdopodobnie nornikiem zwyczajnym. Gryzonie te w okresie gradacji (masowego występowania) należą do najliczniej występujących gryzoni polnych. Nornik bury jest nieco ciemniejszy. Poza polami można go obserwować w parkach, skupiskach zarośli oraz ogrodach, gdzie przyłącza się do grupy zwierząt bardzo uciążliwych dla ogrodników. Niestety - pewne rozpoznanie tych gatunków po cechach zewnętrznych jest niemożliwe.

Pozostała nam do rozpoznania jeszcze jedna "mysz" - nornica ruda. Charakteryzuje się ona szarym ubarwieniem strony grzbietowej ciała z odcieniem rudawym, często mocno zaznaczonym. Boki i brzuszna strona ciała są szare a ogon zwierzęcia jest dwubarwny.

Trochę cierpliwości w obserwacjach a następnie porównanie obrazów z natury ze zdjęciami w książkach powinno dać efekty w postaci rozpoznawania wymienionych gatunków.

Ze swojej strony bardzo zachęcam do bliższego poznania tych małych, dość licznie występujących wokół nas zwierzątek. Mam nadzieję, że po przeczytaniu powyższego tekstu łatwiej będzie rozpoznać pospolite gatunki gryzoni. Być może, że zamiast panicznych krzyków "Aaaaaaaa, mysz" coraz częściej będę mógł usłyszeć mniej paniczne "Aaaaaaaa, nornica" lub "Oooo, nornik".

Portal: bocian.org.pl
Marcin R. Ilczuk
Akademia Podlaska w Siedlcach
Studenckie Naukowe Koło Przyrodników
(02-2003)

WRÓĆ